Lord of the Rings Online™: Siege of Mirkwood™
Dodano dnia 10-09-2010 16:36
Jak pewnie wiecie (albo i nie), MMO to nie jest gatunek do którego pałam jakimś przesadnie wielkim entuzjazmem. Recenzja będzie pisana okiem totalnego laika, więc za wszystkie nieścisłości z góry przepraszam. Do napisania recenzji zasięgnąłem opinii i spostrzeżeń redaktora naczelnego naszego serwisu. Zapewne zadajecie sobie pytanie, czy "Lord of The Rings Online" to gra, która przyciągnie nowych graczy niezwiązanych z gatunkiem? Myślę, że tak. LOTRO jest grą godną zainteresowania.
Pierwsze kroki...
Jak w wielu tego typu grach mamy do czynienia z kreatorem postaci. Do wyboru mamy kilka ras m.in.: człowieka, elfa, krasnoluda i karłowatego hobbita. Po podjęciu decyzji w wyborze tej kategorii, musimy nadać jeszcze profesję naszemu żołdakowi, a wybierać jest w czym. Autorzy dali nam do dyspozycji 7+2 zawody. Zapytacie czemu ten +2? Za Wardena i Runn Kepera musimy dodatkowo zapłacić, co pewnie wielu graczą może się nie spodobać.
Nadszedł czas na "kastomizacje" naszego bohatera. Podobnie jak w "The Sims" możemy wybrać naszej postaci kolor oczu, brwi, włosów korzystając z stworzonych przez producenta gry schematów. Podczas rozgrywki możemy natknąć się na swojego bliźniaka. Niewielu z Was pewnie zwróci na to uwagę będąc zaabsorbowanym rozgrywką.
Simsowanie...
Jeżeli okres "simsowania" mamy za sobą to możemy już tylko nadać naszemu herosowi imię i ruszyć na podbój świata. Początek jest tutorialem wprowadzającym. Tutaj nauczymy się jak podnosić przedmioty, dowiemy się co nie co o sztukach walki i takie tam. Każda z ras ma inny początek oraz odmienną strefę startową. Może to być wioska hobbitów lub piękne królestwo dla elfów. Z tego co zaobserwowałem(po grze elfem i człowiekiem) to historia zaczyna się dość podobnie w obu przypadkach. Krótka walka z nauczycielem i wyjście na miasto, które całkiem przypadkiem zostało zaatakowane i zniszczone. Podczas dalszej rozgrywki dotrzemy do momentu w którym spotkamy bohaterów książkowych. Dla takich momentów warto grać. Miło jest wykonywać questa dla Gandalfa czy innych znanych twarzy. Dodam, że na pewnych poziomach gra przypomina opcję "singleplayer". Jesteśmy odseparowani od reszty graczy i wykonujemy misje fabularne. Takich leveli jest kilka i znacząco wpływają na tworzenie klimatu, bowiem niekiedy są naprawdę świetnie zbudowane pod względem akcji.
Wykonując kilka questów natykam się na dość istotny problem. Wskaźnik na mini mapce oznaczający cel misji jest piekielnie, PIEKIELNIE nieprecyzyjny. Często kręciłem się w kółko, bo nie miałem pojęcia czy cel jest pode mną czy nade mną. Brakuje również jakiegoś systemu, który prowadziłby nas do celu odgórnie. Do poprawy...
Po piątym poziomie (w skrócie PPP) otrzymujemy paczuszkę, gdzie znajdziemy... konia. Tak, najbardziej oczekiwana rzecz w tej grze, zdecydowanie poprawia komfort przemieszczania się oraz jego szybkość. Wszystko ok, ale dlaczego możemy z niego korzystać przez 24 godziny? Warto zainwestować w sklepiku w parzystokopytnego. A jeżeli już o koniach, to na grzbiecie naszego ogiera nie możemy toczyć walk niczym w "Mount & Blade", co w MMO jest raczej standardem.
Waaaarrrr...
Mowa o pojedynkach. System walki jest dość przyjemny i polega na kolejkowaniu umiejętności. Gdy nauczysz się jakiegoś ataku, możesz go "zbindować" pod jedną z wielu kombinacji klawiszy. Później, podczas potyczek, wystarczy kolejkować je w sekwencje. Niektóre potrzebują naładowania paska furii, czyli po prostu klepania słabszymi ciosami, aby następnie wypalić z mocniejszym. Miłym akcentem w grze jest dynamika walk oraz ich przedstawienie. Chodzi mi mniej więcej o to, że jeżeli nie trafimy wroga to faktycznie możemy zauważyć jak miecz prześlizguje się po tarczy lub mija cel. Niby mała rzecz, a cieszy.
Mikropłatności...
Dotarłem do momentu, gdzie opisać muszę, wszędobylskie w tych produkcjach, mikrotranzakcje. Tutaj są one dość mocno uwidocznione . W "becie" osoby posiadające Turbine Pointsy mają po prostu łatwiej. Najprostszym przykładem niech będzie chociażby koń. Ludzie nie płacący mają go przez 24H, a jeżeli wydasz pieniążki masz go przez tydzień lub więcej. To pokazuje, że autorzy chcą sobie odbić „darmowość” tytułu kosztem naszej cierpliwości. A co możemy kupić w LOTRO Store? Zaczynając od koni, broni i NPC, na quest pakach kończąc. Te ostatnie to nic innego jak nowe lokacje za które musimy oczywiście płacić. Nie ma sensu dłużej się rozpisywać. Z nieoficjalnych źródeł wynika, iż 100TP to ok. 1$! Czy warto za konia płacić w przybliżeniu 5-7$? Na to pytanie niech sobie każdy sam odpowie.
Zaraz wróóóćććć... Małe sprostowanie: Turbine Pointsy są również do zdobycia w grze. Ich ilość nie jest powalająca, ale zawsze na jakiś malutki zakup wystarczy. Miło, że autorzy porozrzucali tu i uwdzie punkciki. Za to wielkie dzięki.
Grafika...
Pod względem wizualnym LOTRO to najładniejsze MMO na rynku. Zdarza się kilka potknięć przy DirectX 10 na pełnych detalach. Gra potrafi wygenerować naprawdę piękne widoczki. Wspomnę, że tytuł wspiera również DirectX 11 z opcją teselecji. Jest to opcja dla mocnych kart graficznych. Mój PC wołał w tym momencie o przerwę.
Na grafikę składa się również rzadko spotykany w MMO cykl dnia i nocy. Animacje postaci, jak w każdej tego typu produkcji, są dość śmieszna i pozostawia wiele do życzenia. Losowa śmierć oponenta, to dość ciekawe rozwiązanie, które zasługuje na plusa. Pochwała należy się również za króciutkie "loadingi" następnych lokacji. Widać, że autorzy pomyśleli w tej kwestii.
Dźwięk...
Jak napisał mi Robert, udźwiękowienie jest najlepsze ze wszystkich MMO w jakie dotychczas grał. Również potwierdzam te słowa. Każdy element jest dopracowany: zaczynając od odgłosów otoczenia, ryku orka czy na rozmowach kończąc. Rozmowy z NPC to nie tylko czytanie dennego tekstu. Zastosowany voicacting jest całkiem sprawnie poprowadzony, ale... No właśnie! W wersji testowanej (beta), teksty nagrane były tylko do dialogów fabularnych i to nie zawsze. Nie wymagam, aby autorzy zdialogowali każdy wyraz w grze, ale można zrobić tego troszeczkę więcej, a efekt końcowy będzie świetny. Nie przeszkadza to jednak w nadaniu tej produkcji tytułu jednej z najlepiej udźwiękowionych pozycji MMO na rynku.
Pożegnanie...
Niestety, ale nadszedł czas, smutny i przytłaczający, gdy muszę się z Wami pożegnać. Po ponad 2 latach (z roczną abstynencją) żegnam się z pisaniem tekstów dla GIEROmaniak.pl. Zawsze starałem się, aby moje artykuły były dokładne i rzetelne. Próbowałem w każdym z tytułów znaleść zarówno dobre, jak i złe strony. Od dziś zostaje członkiem działu wideo. Dziękuję za przeczytanie moich recenzji. Mam nadzieje, że się podobały.Do usłyszenia! Pragnę aby serwis GIEROmaniak.pl znaczył w sieci tyle, co portal google. Czeka nas jeszcze sporo pracy. Artykuły będą się nadal ukazywać, choć w dość ograniczonej ilości 2-3 na półrocze. Spokojnie!
To już jest koniec...
Podsumowując moje wypociny to "Lord of the Rings Online" jest bardzo przyjemnym MMORPGiem, w którym wyrazista fabuła przeplata się z ładną oprawą stylistyczną i świetnym, jak na gatunek, soundtrackiem.
Oczywiście minusów jest kilka, a najpoważniejszym z nich to niezbyt przystępny system rozgrywki dla nowego użytkownika. Problem sprawia również wszędobylska mikropłatność. Nie każdy gracz pragnie inwestować swoje pieniążki w surrealistycznym świecie. W grze odnajdą się zarówno miłośnicy „Władcy Pierścieni” ja i nowi użytkownicyi. Choć nie zaliczam się do wielkich fanów tego tytułu, pewnie jeszcze nie raz wrócę do gry. Idealna gra na jesienne wieczory. Gdyby nie te mikropłatności...
Aby zagrać w grę wystarczy zarejestrować się pod tym adresem: http://www.lotro-europe.com/
Plusy
- bardzo dobre udźwiękowienie
- fabularyzowany świat
- nienaganna grafika
- możliwość spotkania bohaterów z powieści
- cykl dnia i nocy oraz zmiany udźwiękowienia związane z nim
- NPC mówią...!
- Turbine Points dostępne w grze
- wsparcie dla DirectX 10 i 11
- darmowa
Minusy
- kiepski marker na mini mapie
- mikropłatności
- osoby z Turbine Points mają łatwiej
- animacje
- płatny Warden