Zaproponuj newsa Zarejestruj się Zaloguj się Zaloguj z Facebook.com Odzyskaj hasło
Profil na Facebook.com Profil na Facebook.com Profil Twitch.tv
Szukanie zaawansowane

ZAPOWIEDŹ
TIPSY
PUBLICYSTYKA
PORADNIK
AKTUALNOŚCI
Komputer osobisty
Call of Duty: Modern Warfare 2
Call of Duty: Modern Warfare 2 box
Producent:Infinity Ward
Wydawca:Activision Blizzard
Dystrybutor:Licomp Empik Multimedia
Premiera (polska):10.11.2009
Premiera (świat):10.11.2009
Gatunek:FPS, Akcja
Mam
Ukończona
Czekam
Obserwuj
Ulubione
Ocena
Redakcja
Czytelnicy
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Ogólna:

Ocena ogólna:

9.7

Zagłosuj
Zobacz szczegóły

Call of Duty: Modern Warfare 2

Dodano dnia 04-01-2010 16:42

Recenzja

„Modern Warfare 2” to tytuł kontrowersyjny, zbierający skrajne opinie. Sporo osób zarzuca Infinity Ward, twórcom gry, wtórność, brak rewolucji, świeżych rozwiązań. Całe szczęście dla mnie gra nie musi rewolucjonizować gatunku, aby mnie porwać, dlatego bez owijania w bawełnę – najnowszy „CoD” to najlepszy FPS, w jakiego kiedykolwiek grałem!
Uwielbiam tę serię, o czym zresztą wielokrotnie wspominałem w recenzjach. Za filmowość, intensywność, ogromne emocje jakich dostarcza. Mam wielki szacunek do ludzi w IW, którzy swoimi produkcjami wprowadzają do gatunku wiele nowego, jak np. samoodnawialny pasek zdrowia. Tym razem jednak rozwinęli koncepcję znaną z „Call of Duty 4”. I zrobili to fenomenalnie. Po raz kolejny uraczyli nas świetnym klimatem, porywającą (choć momentami chaotyczną) historią, a także nieustającą, szalenie satysfakcjonującą akcją. Wszystko, od pierwszej do ostatniej sekundy, jest w tej grze świetne.
Zaczniemy od fabuły, czyli motoru napędowego całej kampanii, która w tej serii pojawia się dopiero po raz drugi. Co tu dużo mówić – już od samego początku mamy niezły kocioł. Dostarczający ogromnych dawek adrenaliny etap w Afganistanie, gdzie jak szaleni prujemy na wszystkie strony z obrotowego działka, to tylko początek, który nawet nie przedstawia właściwej akcji. Ta zaczyna się wraz z pewną osławioną misją „No Russian”. Większość zapewne o niej słyszała, jednak w trosce o tych szczęśliwców, którzy o etapie na lotnisku nie słyszeli, pominę jego szczegóły milczeniem. Dość powiedzieć, iż skutkiem tegoż zadania jest wywołanie... trzeciej wojny światowej! Mocne, prawda? Więcej szczegółów zdradzać nie chcę, gdyż historia opowiadana w grze jest naprawdę świetna (zarzuty pod jej adresem są moim zdaniem bezpodstawne – choćby ten o brak podania motywów pewnego pana. Przepraszam bardzo, ale czy gra MUSI zdradzać wszystko? Wiele książek pozostawia pytania bez odpowiedzi, a jakoś nikt się ich nie czepia. A ludzka natura jest bardzo skomplikowana...), aż kipi od zwrotów akcji i wstrząsających momentów. Gdy grałem w tę grę, kilka razy autentycznie opadła mi szczęka! Racja, wszystko kierowane jest skryptami, dlatego za drugim razem emocje będą trochę mniejsze, ale cóż poradzić... nie można mieć wszystkiego. Może w „trójce” autorzy przygotują kilka skryptów do danej sytuacji, uruchamiających się zależnie od poczynań gracza? Oby.
Autorzy świetnie wykorzystali fabułę do stworzenia niesamowitego klimatu. Odwiedzimy wiele ciekawych miejsc, z których w każdym panuje zupełnie odmienna atmosfera. Wspomniany Afganistan, Rio de Janeiro, przedmieścia USA, platforma wiertnicza, czy baza wojskowa podczas burzy śnieżnej – wszystko jest wręcz genialne. Do tego postacie nam towarzyszące (Ghost!), prześwietna muzyka Hansa Zimmera, podkreślająca nastrój w najbardziej odpowiednich momentach, piękna grafika, otaczający nas grad kul... Lepszego klimatu w żadnym FPS'ie się nie doświadczy. Zresztą to zawsze była mocna strona produkcji z serii „Call of Duty”, a że w „Modern Warfare 2” podrasowano ją chyba maksymalnie (choć znając ludzi z IW, w kolejnej odsłonie przekroczą kolejną granicę)... Takich momentów jak ucieczka skuterami, pogoń w ciasnych uliczkach faveli, czy odbijanie zakładników z platformy wiertniczej się nie zapomina – a jest ich tu naprawdę bardzo wiele, także związanych ściśle z fabułą, dlatego nie mogę więcej na ten temat napisać. Widać zresztą, iż twórcy słuchają głosu graczy. Misja w Czarnobylu była jedną z ulubionych, dlatego i tu kilka razy przyjdzie nam wcielić się w snajpera. Nie ma w singlu całego etapu poświęconego skradaniu, jednakże czasem dostaniemy w łapy snajperkę i będziemy musieli po cichu likwidować wrogów. Klimat po raz kolejny pokazuje wtedy, iż jest nie do pobicia.
Sama rozgrywka nie polega jednak tylko na bieganiu po lokacjach, zgłębianiu fabuły i doświadczaniu klimatu – to przecież strzelanina. Walk jest więc od groma i jeszcze trochę, są esencją rozgrywki. Dobremu przedstawicielowi tegoż gatunku nie wypada jednak opierać całej kampanii na zwykłym strzelaniu, dlatego wprowadzono parę nowinek, jak chociażby możliwość sterowania BSP Predator (wrażenia po pierwszym użyciu – bezcenne), czy noszenia tarczy zasłaniającej nas przed pociskami. Jest też możliwość strzelania z dwóch broni naraz, zrealizowana identyczne jak w „Więzach Krwi”. Po raz pierwszy w serii pojawia się także swoisty bullet-time, zrealizowany podobnie jak wejście dwóch braci we wspomnianej produkcji Techlandu. Gdy wysadzamy drzwi/ścianę, czas zwalnia, a my mamy czas posiekać przeciwników. Efekt jest świetny, aż szkoda, iż tak rzadko z tej funkcji skorzystamy.
Przed „niemilcami” nie można tylko zasłaniać się tarczą (bądź strzelać rakietami), dlatego autorzy oddali nam do dyspozycji niemały arsenał broni. Ba, jest on wręcz ogromny! Co chwila napotykamy na nowe rodzaje narzędzi zniszczenia, czasem nawet natrafiamy na małe składy wrogów, gdzie można się nieźle wyposażyć. Pistolety, pistolety maszynowe, takież, jak i zwykłe karabiny, snajperki, CKM'y, LKM'y, strzelby... Jest tego od groma i jeszcze trochę. Kto lubi zmieniać broń, będzie zadowolony, ja jednak prawie zawsze latam z podstawową, z przyzwyczajenia. Nie zmienia to faktu, że ilość napotykanych broni robi wrażenie.
Wspominałem o nowościach, jednak największą (i najlepszą) jest coś innego, niż tylko ciekawe wyposażenie. Jest nią cały nowy tryb rozgrywki – Operacje Specjalne, czyli tryb kooperacji. Nie przejdziemy tu kampanii singlowej, w nasze ręce oddano za to multum misji do przejścia samemu, bądź z drugą osobą. Co tu dużo mówić, grywalność w tym trybie zwyczajnie miażdży. Szczególnie upodobałem sobie misje typu stealth, czyli tylko „skradankowe”. Mają one bowiem powalający klimat, choćby dzięki temu, że akcja toczy się m.in... w Czarnobylu (!), gdzie zmierzymy się ze świetnie poukrywanymi snajperami. Poza tym mamy misje polegające na wystrzelaniu wszelkich przeciwników, czy przetrwaniu określonego czasu przy stale nacierającym wrogu. Nie są one już tak klimatyczne, jednak zawierają powalającą dawkę świetnej rozrywki znanej ze strzelanin, w których uczestniczymy w misjach kampanii. Sam miód!
Trzecim, ostatnim już trybem gry jest multiplayer. Wokół niego wybuchły największe kontrowersje – wszystko przez IWNet, za którym idzie brak dedykowanych serwerów, co z kolei skutkuje brakiem modów, co szczególnie nie podoba się klanom. Z perspektywy zwykłego, szarego gracza muszę jednak powiedzieć, iż gra w sieci jest równie świetna jak w samotności. Po raz kolejny (po pierwszym „MW” i „World at War”) dostajemy ten sam system, z poziomami, odblokowywanymi broniami i kill streak'ami na czele (sporo nowych, choćby... bomba atomowa za serię 25 zabójstw). IW to jednak nie Treyarch, który skopiował żywcem to rozwiązanie do swojej produkcji, dostaliśmy zatem kilka ulepszeń. Chociażby death streak'i – do tej pory nagrody dostawaliśmy za zabitych przeciwników, teraz także po śmierci otrzymujemy różne „dopalacze”. Są trochę słabsze, jednak pomagają odzyskać siły po śmierci. Prócz tego ciągle raczeni jesteśmy różnymi bonusami przy kill'ach – a to za headshota, powstrzymanie czyjejś serii ofiar, odpłacenie się za własną śmierć, uratowanie kolegi i wiele innych. Infinity dodało także wiele trybów, np. Dominacja, czy możliwość grania w TPP (choć to jest tylko w bodaj dwóch trybach). Jest tego tak dużo, że mimo iż grę kupiłem z miesiąc temu, wciąż nie mogę się wszystkim nacieszyć. Zresztą, co się będę rozpisywał – zagrajcie sami, a zobaczycie.
Cała gra hula na silniku z „czwórki” i wygląda pięknie. Optymalizacja jest bardzo dobra (choć w pewnym momencie prawie wszystkim gra bez powodu tnie) – nawet na bardzo leciwym komputerze da się zagrać, choć wrażenia wizualne za dobre nie będą. Jeśli jednak nasza maszyna potrafi pociągnąć „MW2” na choćby średnich detalach, uświadczymy na ekranie ucztę dla oczu. Zdarzają się czasem słabsze tekstury, co trochę w tak wielkiej produkcji razi, ale można przymknąć na nie oko. Udźwiękowienie także stoi na wysokim poziomie – wspominałem już o niesamowitej muzyce Hansa Zimmera, ale nie tylko ona buduje klimat. Składają się na niego także bardzo dobrze dobrane głosy (echhh, że w Polsce nie ma takich aktorów...) i dźwięki dochodzące z pola bitwy ogólnie.
Jak to w końcu w takim razie jest z tą grą? Powiem tak – jeśli od każdej nowej gry oczekujecie rewolucji, odpuśćcie sobie. Jeśli jednak wystarczą wam tony grywalności zawarte w trzech genialnych trybach, doprawione wieloma nowościami – kupujcie bez wahania. To taki mocno, bardzo mocno podrasowany „Call of Duty 4”, a jako że „czwórka” była świetna...

Plusy

Minusy

AUTOR
Avatar użytkownika Łukasz ″JayL″ Jakubczak
Łukasz
Jakubczak
"JayL"
GALERIA GRY
REKLAMA

Created by Notimeo logo
Copyright © GIEROmaniak 2005-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona załadowała się w 20.29 ms.

Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania z naszej polityki prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

x