Zaproponuj newsa Zarejestruj się Zaloguj się Zaloguj z Facebook.com Odzyskaj hasło
Profil na Facebook.com Profil na Facebook.com Profil Twitch.tv
Szukanie zaawansowane

ZAPOWIEDŹ
TIPSY
PUBLICYSTYKA
PORADNIK
FILMY
AKTUALNOŚCI
Komputer osobisty
Metro 2033
Metro 2033 box
Producent:-
Wydawca:-
Dystrybutor:-
Premiera (polska):19.03.2010
Premiera (świat):16.03.2010
Gatunek:FPS, cRPG
Mam
Ukończona
Czekam
Obserwuj
Ulubione
Ocena
Redakcja
Czytelnicy
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Ogólna:

Ocena ogólna:

8.3

Zagłosuj
Zobacz szczegóły

Metro 2033

Dodano dnia 06-04-2010 14:36

Recenzja

Do Moskiewskiego Metra wchodzisz na własną odpowiedzialność!

Tytuł – Metro 2033, wskazuje nam czas i miejsce akcji - i nie jest to symulator futurystycznej kolei podziemnej. Deweloperem jest 4A Games, ukraińskie studio powstałe po rozpadzie GSC – ojców S.T.A.L.K.E.R’a. W ostatnich latach w naszej branży często zauważamy tendencje do wydawania książek, których zadaniem jest promowanie jakiejś gry. Metro 2033 wychodzi naprzeciw temu trendowi i lansuje powieść o takim samym tytule, napisaną przez rosyjskiego autora - Dmitrija Głuchowskiego. Produkcja zza wschodniej granicy łączy elementy survival horroru, action tpp i cRPG, spięte postapokaliptycznym klimatem.
 

 
Historia 2013-2033, opis nowej epoki

Wbrew temu, co sądzi wiele osób, armagedon nastąpił w roku 2013, rok po Euro 2012 w Polsce i Ukrainie. Wybuchła wielka wojna atomowa, która zmiotła wszystko z powierzchni planety. Jest to początek kolejnej ery, w której Ziemia praktycznie już nie nadaje się do rozwoju organizmów, ze względu na silne promieniowanie i wiele innych czynników, ukształtowanych przez bomby atomowe. W takiej rzeczywistości powstało wiele mutacji, dużo zwierząt ewoluowało, by dostosować się do panujących warunków. Społeczności żyją w stacjach metra, które zapewniają im schronienie i pełnią funkcję osad; połączone są tunelami, w których można napotkać dosłownie wszystko - zaczynając od bandytów, kończąc na istotach nieludzkich. W nowym świecie pojawia się wiele zjawisk, które nie były spotykane wcześniej. Niektóre z nich tłumaczy fizyka, istnienie innych - to kwestia wiary. Często mamy okazję zobaczyć tak zwaną anomalię - jest to świecąca kula, mknąca przez tunel metra, która pobiera do siebie prąd ze wszystkich przewodów elektrycznych. Bardzo klimatyczne jest też uzasadnienie obecności duchów. Dusze osób, które zginęły w nowym świecie, nie mogą się udać ani do nieba ani do piekła, gdyż droga do tych miejsc została odcięta poprzez ludzkie uczynki. Dlatego zjawy pozostają w metrze w postaci cieni, które nieustannie odtwarzają ostatnie godziny swojego żywota. Zaprawieni w bojach weterani, lub młodzi rekruci zgrywający bohaterów – właśnie oni zazwyczaj wychodzą na powierzchnię; jest to niebezpieczne nie tylko ze względu na ataki mutantów, ale także na promieniowanie i skażenie powietrza. W związku z tym musimy cały czas się chronić przy pomocy masek przeciwgazowych, które nie dość, że mogą się zniszczyć w wyniku ataków, to mają ograniczone zapasy filtrów. Muszę przyznać, że klimat Metro 2033 bardzo mnie urzekł; postapokaliptyczna Moskwa przepełniona jest tysiącem smaczków. Walutą są naboje, które nieraz trzeba wymieniać w odpowiednich kantorach. Pojawiają się różnego rodzaju używki, prostytucja, życie zwykłych ludzi jest ciekawe, mimo iż nie grzeszą oni AI i są sztuczni. Warto zwrócić uwagę na pewien ciekawy fakt. Mianowicie, jeżeli porównamy dwie mapy moskiewskiego metra : wirtualną i prawdziwą (tą drugą możemy zobaczyć choćby na Wikipedii), są one identyczne. Dodatkową ciekawostką jest to, że nazwy stacji także są wzorowane na rzeczywistych. Przykładowo, na samym początku przygody nasz bohater podróżuje do „Rygi”; nie chodzi tu o stolicę Łotwy ale o stację, która w rzeczywistości nazywa się „Riżajska” (Ryska) i znajduje się dokładnie w tym miejscu, co ta znana z gry. Z pewnością jest to jeden kilku z elementów, za które twórcom należą się brawa. Niby nie jest to nic wielkiego, ale skutecznie wzbogaca realizm, a to zawsze jest warte docenienia.
 

Fabuła gry

Bohater, którego oczami oglądamy wydarzenia, nazywa się Artem (Артём), co jest odpowiednikiem rzadko używanego w Polsce imienia – Artemiusz. Artem urodził się w 2013 roku, tuż przed wybuchem wojny atomowej. Nie ma on prawa pamiętać starego świata. Zabawę o dziwo zaczynamy na powierzchni Moskwy, walcząc z mutantami. Niestety w pewnym momencie padamy i przenosimy się w czasie o osiem dni wstecz. Pewien łowca zleca Artemowi, by dotarł do stacji „Polis” i ostrzegł jej mieszkańców przed nowym rodzajem wrogów – „tymi czarnymi”. Artem to typ marzyciela; ściany jego skromnej izby ozdobione są widokówkami z różnych rosyjskich miast, które już zniknęły z powierzchni ziemi. Ma także pocztówkę z Nowego Jorku - dostał ją od wuja-łowcy, którego ostatnią wolę obiecał spełnić. Artem wyrusza w bardzo niebezpieczną podróż przez stacje moskiewskiego metra. Na całe szczęście, zawsze znajdzie się jakiś towarzysz broni. Pierwszym z nich jest Bourbon, który jest stereotypowym Słowianinem, nie stroniącym od alkoholu. Losy naszego bohatera rozwijają się w ciekawy sposób i większość graczy nie powinna mieć problemów z wcieleniem się w rolę Artema. Innym pozostaje delektowanie się klimatem produkcji.
 

„Ta suka killed one of us”

Tytuł ostatniego akapitu to cytat z angielskiej wersji Metro 2033, w którą klimatycznie wstawiane są rosyjskie słówka. Wśród doświadczonych graczy produkcja może wzbudzać sporo kontrowersji. Z jednej strony ma wyjątkowy klimat, ale z drugiej nie jest pozbawiona wad. Mimo, iż stacje podziemnej kolei są zaludnione, rozmawiać można tylko z kilkoma postaciami, wliczając handlarzy. Złudzenie żyjącego miasta tworzą podsłuchiwane rozmowy NPC-ków, ale z czasem przestają one wystarczać, by czuć się częścią tej społeczności. Wiele osób może narzekać także na bardzo ograniczoną swobodę w tym ukraińskim symulatorze życia w podziemiach. Przez większość epizodów suniemy po wyznaczonym torze niczym pociąg, jednak można to usprawiedliwić architekturą tuneli metra. Nasz bohater po wyjściu na „świeże” powietrze, doznaje lekkiego szoku, bo nigdy w życiu nie widział światła słonecznego. Gracz wpada w podobne zakłopotanie, bo po jakiejś godzinie liniowej gry dostaje szczątkową swobodę i nie wie gdzie iść, a tlen w butli stopniowo się kończy. Powierzchnia Moskwy jest równie klimatyczna jak podziemia, ale nie podoba mi się sztuczne ograniczenie terenu. Po prostu wydostajemy się na ulicę i wydaje nam się, że możemy iść wszędzie; tymczasem którędykolwiek nie pójdziemy, wpadamy w dziurę ze skażoną wodą. Po kilku zgonach orientujemy się, że mamy wskoczyć do jakiegoś budynku przez okno i tam kontynuować eksplorację. Drażni mnie po prostu to, że poziomy „na zewnątrz” są stworzone tak, jakby autorzy nie wiedzieli czy uczynić je nieco bardziej swobodnymi, czy też prowadzić gracza za rączkę. Nie uznaję tego jednak za wadę, gdyż to uczucie pozornego luzu jest potrzebne od czasu do czasu. Na zróżnicowanie arsenału nie ma co narzekać, każdy znajdzie broń, która przypadnie mu do gustu. Non stop coś się dzieje i nie ma mowy o nudzie. Brutalna akcja umiejętnie przeplatana jest spokojnymi wizytami w miastach. Cały czas musimy być czujni: walcząc z ludźmi patrzymy pod nogi, by nie wdepnąć w pułapkę; stawiając czoła mutantom rozglądamy się dookoła, by nie pozwolić im się zaskoczyć, a będąc na powierzchni nerwowo zerkamy na zegarek informujący nas o tym, jak długo możemy jeszcze używać naszego filtru w masce. Różnorodne zadania to bez wątpienia atut ukraińskiego tytułu. Jeżeli chodzi o cut-scenki to irytował mnie jeden detal. Mianowicie, niekiedy podczas rozgrywki pojawia się QTE (quick time event.), polegający na szybkim klepaniu przycisku „E”, gdy potwór próbuje nam odgryźć łeb; są to sytuacje, od których zależy życie bohatera: jeśli zdążymy z wciskaniem, Artem spektakularnie wsadzi nóż w gardziel wroga, jeżeli nie - giniemy. W takich momentach na środku ekranu wyświetlany jest napis „quickly tap E” - po kilku godzinach gry reagujemy odruchowo. Proszę sobie teraz wyobrazić, że na początku każdej scenki przerywnikowej wyświetlany jest podobny tekst, wykorzystujący taką samą czcionkę jak tamten tylko, że jego treść głosi by przycisnąć „E” w celu przerwania cut-scene. W taki głupi sposób można pozbawić się wielu klimatycznych filmików, które często mają miejsce w środku epizodów. Jest to zdecydowanie nieprzemyślany element. Wielu graczy zaniepokoić mogą spore wymagania ukraińskiej produkcji. Coś za coś - grafika nie jest przełomem w obecnej generacji, ale prezentuje się naprawdę ładnie; mimo trochę sztucznych animacji cieszy oko. Sądzę, że ocena 8 będzie tu odpowiednia. Oprawa audio również stoi na wysokim poziomie, co nie oznacza, że nie mogło być lepiej. Odgłosy otoczenia potęgują wrażenia i nagrane są bardzo profesjonalnie, dźwięk otrzymuje ode mnie 8. Na koniec zostawiłem sobie notę za grywalność. Cóż, na wiele rzeczy można narzekać, jednak klimat skutecznie podnosi ilość punktów. Wystawiam więc 9; playerzy, którzy chcą sobie postrzelać i nie interesuje ich podziemna opowieść, mogą odjąć w tym przypadku jeden stopień.
 

Plusy

Minusy

AUTOR
Avatar użytkownika Łukasz ″JoHnyW″ Wolski
Łukasz
Wolski
"JoHnyW"
GALERIA GRY
REKLAMA

Created by Notimeo logo
Copyright © GIEROmaniak 2005-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona załadowała się w 21 ms.

Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania z naszej polityki prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

x