Zaproponuj newsa Zarejestruj się Zaloguj się Zaloguj z Facebook.com Odzyskaj hasło
Profil na Facebook.com Profil na Facebook.com Profil Twitch.tv
Szukanie zaawansowane

ZAPOWIEDŹ
TIPSY
PUBLICYSTYKA
PORADNIK
FILMY
AKTUALNOŚCI
Komputer osobisty
Pure
Pure box
Producent:-
Wydawca:-
Dystrybutor:-
Premiera (polska):16.10.2008
Premiera (świat):16.09.2008
Gatunek:Wyścigi, Zręcznościowa
Mam
Ukończona
Czekam
Obserwuj
Ulubione
Ocena
Redakcja
Czytelnicy
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Ogólna:

Ocena ogólna:

7.5

Zagłosuj
Zobacz szczegóły

Pure

Dodano dnia 23-06-2010 17:35

Recenzja

Black Rock Studio zrobiło się ostatnio bardzo popularne za sprawą ich najnowszego dzieła – Split/Second: Velocity. Jest to już drugie dzieło programistów. Pierwszym był recenzowany tutaj Pure – produkcja bardzo dobra, jednak szybko zapomniana. Powodem takiego stanu rzeczy jest jej niszowość – ścigamy się bowiem tylko i wyłącznie quadami.
 
Muszę przyznać, iż perspektywa śmigania na tych maszynach nie była dla mnie szczególnie pasjonująca. Kupiłem tę produkcję jako ciekawostkę, która może nada się na ciekawy, bo dość oryginalny, odstresowywacz. Po spędzeniu przy niej kilku godzin mogę bez zastanowienia powiedzieć, iż nie żałuję. Na pewno Pure nie zalicza się do najwyższej półki okupowanej przez wysokobudżetowe hity, jednakże miło spędza się przy niej czas. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim ogromna dynamika gry, dzięki której wzbudza ona niemałe emocje i przywołuje na twarz szeroki uśmiech. Rozgrywka jest po prostu szalona!

Już na samym początku pozytywnie zaskakuje. Zabawę zaczynamy od stworzenia naszego pojazdu, do czego posłuży nam – wg producentów – 65 000 części! Przyznaję, nie liczyłem, ale wierzę na słowo, gdyż komponentów jest naprawdę mnóstwo. Dodatkowo ich specyfikacja sprawia, iż nie stworzymy quada nadającego się do wszystkiego. Niestety, rajem tym będą zachwyceni jedynie prawdziwi maniacy, zaś dla graczy chcących się zwyczajnie pościgać stanowi to wyłącznie przeszkodę. Na szczęście twórcy pomyśleli o takiej ewentualności i oddali nam możliwość stworzenia quada, z wykorzystaniem zaledwie jednego klawisza. Proces ten nie zachodzi jednak natychmiastowo, dlatego dowolną część możemy wybrać sami. Ma to znaczenie, ponieważ prócz „wnętrzności” pełnej customizacji ulega także wygląd: zmienić możemy wszystko - od koloru nadwozia, aż po manetki na kierownicy. Za to plus dla ludzi z Black Rock Studio, gdyż niewątpliwie każdy znajdzie coś dla siebie i stworzy wóz, który mu się spodoba.
 
Jak wspomniałem, pojazdy muszą być zróżnicowane. Wynika to z faktu, iż przyjdzie nam wziąć udział w trzech różnych konkurencjach: wyścigu, sprincie i freestyle’u. Dwa pierwsze to w zasadzie to samo w dwóch wariantach. Podstawowe wyścigi trwają trzy okrążenia, a ich trasy są bardzo długie. Całość zajmuje więc dobre kilka minut, w czasie których nie raz możemy spaść z pierwszego miejsca na ostatnie i odwrotnie. Sprint zaś teoretycznie obejmuje więcej kółek – aż pięć – ale trasy są bardzo krótkie. To zaledwie parę zakrętów, które można pokonać nim upłynie minuta. Dzięki temu ten rodzaj konkurencji jest bardzo szybki i emocjonujący, za co znalazł się na drugim miejscu w moim rankingu. Najbardziej do gustu przypadł mi freestyle.

Gra nie jest ani trochę realistyczna, co daje niemałe pole do popisu. Na tym właśnie bazuje ostatnia z konkurencji – jest szybka i szalenie wręcz efektowna. Polega ona na nabiciu jak największej liczby punktów, nim skończy nam się paliwo. Zdobywa się je oczywiście wykonując w powietrzu przeróżne tricki. Początkowo jest to całkiem łatwe, wystarczy bowiem przy każdym wybiciu zrobić parę sztuczek, a zwycięstwo mamy w kieszeni. Prawdziwa zabawa zaczyna się wraz z postępem w karierze. Wtedy nie tylko odblokowujemy nowe ewolucje, ale także musimy maksymalnie wykorzystać swoje umiejętności, aby osiągnąć wystarczający wynik. Cała filozofia polega na nabiciu jak największego kombosa. System przypomina ten znany choćby z serii Tony Hawk – każdy trick daje nam określoną liczbę punktów. Im jest on bardziej skomplikowany, tym oczywiście jest ich więcej. Filozofia polega zaś na tym, aby nabić jak największy mnożnik, dzięki czemu można zdobyć naprawdę pokaźną liczbę punktów. Mój rekord wynosi bodaj 100 000 za jedno combo. Quad to jednak nie deska, więc nie można prosto podnosić mnożnika za pomocą ewolucji wychodzących z manuala (czyt. bez „latania”). Tutaj bowiem wszystkie sztuczki wykonuje się będąc w powietrzu, co może stanowić pewne utrudnienie. Rozwiązanie jest jednak banalnie proste – wystarczy odpowiednia budowa tras i dopalacz.
 
Swoiste „nitro” zdobywa się tutaj podnosząc tak zwany pasek adrenaliny. Czyni się to wykonując tricki, dzięki czemu nie tylko możemy znacznie przyspieszyć, ale także – po osiągnięciu danego progu – wykonać dłuższe, bardziej skomplikowane oraz przede wszystkim efektywne – ewolucje. Tych zaś jest naprawdę niemała liczba. Mamy trzy rodzaje sztuczek: podstawowe, zaawansowane i profesjonalne. Każda kategoria zawiera po szesnaście różnych akrobacji, co można łatwo obliczyć mnożąc liczbę kierunków (osiem na gałce pada) z dwoma wersjami, które posiada każdy trick. Do tego dochodzą figury specjalne i osiągamy solidny wynik. Ważne jest to tym bardziej, że mnożnik podnosi się tylko i wyłącznie nowymi ewolucjami, podczas gdy stare nie tylko go nie podwyższą, ale także dadzą nam mniejszą liczbę punktów. Cały czas należy więc być skoncentrowanym, aby umieć szybko wykonywać coraz to nowe akrobacje, jednocześnie nie tracąc paska adrenaliny, bez którego nie da się wygrać. Taka zabawa dostarcza iście ogromną porcję emocji, dzięki czemu moim zdaniem jest zdecydowanie najlepsza.

Jeśli jednak chcemy ukończyć karierę (co jest sporym wyzwaniem – końcowe zmagania dosłownie miażdżą poziomem trudności), musimy brać udział w każdej konkurencji. W trakcie rozgrywki bowiem trzeba przejść dziesięć różnych imprez zawierających od czterech, do siedmiu imprez. Miejsca są punktowane od jednego do szesnastu, zaś aby odblokować następną serię zawodów, musimy nabić ich odpowiednią liczbę. Co ciekawe, o ile wcześniej nie trzeba wygrywać wszystkiego (ba, raz nawet zapomniałem o jednym wyścigu, a i tak odblokowałem dalszą część), w ostatnim etapie konieczne jest zwycięstwo w każdej zabawie.  Aby to osiągnąć potrzeba około dziesięciu godzin, co jest w sumie czasem dostatecznym, a jeśli komuś mało, zawsze może wziąć udział w pojedynczych zawodach, bądź pościgać się w sieci.
 
Jeździć będziemy w kilku miejscach świata, w średnio zróżnicowanym otoczeniu. Najczęściej będziemy podziwiać las bądź pustynię, bodaj raz „zwiedzimy” też tereny zaśnieżone, a i to jedynie w małym fragmencie trasy. Warto zaznaczyć, że wszystkie mapy są przygotowane świetnie i idealnie spełniają swoje zadanie w każdej z konkurencji. Posiadają też rożne nawierzchnie, ale różnica w prowadzeniu jest widoczna w sumie jedynie na śniegu, w innych przypadkach pozostając niezauważalną.

Oprawa audiowizualna na samym początku robi dość mieszane wrażenie. Lekko rozpikselowany art i lecący w kółko motyw muzyczny w trakcie instalacji sugerują, iż mamy do czynienia z budżetówką. Na pierwszy rzut oka takie samo zdanie wyrabiamy sobie o oprawie graficznej samej produkcji. Z czasem jednak sytuacja ulega zmianie. Mimo nienajlepszych tekstur można się bardzo szybko przyzwyczaić do grafiki, w czym znacznie pomaga dynamizm dzieła Black Rock Studio. Później zwyczajnie nie zwraca się uwagi na niedociągnięcia, usiłując wylądować po skoku na jakieś pół kilometra w górę. Podobnie dobre mniemanie mam teraz o muzyce – w tle przygrywają niezbyt mocne (ale i nie lekkie) rockowe kawałki, z których jeden wciąż chodzi mi po głowie (wcale nie natarczywie), co chyba najlepiej świadczy o aspektach udźwiękowienia. Wbrew znakowi umieszczonemu na pudełku, polonizacja jest jak najbardziej pełna. Na szczęście gadania nie ma dużo, a to, co jest, wypada całkiem nieźle. Razić mogą jedynie trochę burackie odzywki padające nieraz z ust prowadzonych przez nas postaci.
 
Pure dostarczył mi kilka godzin naprawdę przedniej rozgrywki. Pod koniec robi się trochę zbyt trudno, jednak gra nadal stanowi bardzo przyjemny odstresowywacz, szczególnie w sprincie i freestyle’u. Odważę się nawet na stwierdzenie, że pod względem efektowności i dynamiki, mimo sporo gorzej grafiki i braku jakichkolwiek wybuchów, jest nie gorsza od Split/Second. Radzę jednak przed zagraniem zaopatrzyć się w pada – wtedy rozgrywka jest o wieeele przyjemniejsza.

Plusy

Minusy

AUTOR
Avatar użytkownika Łukasz ″JayL″ Jakubczak
Łukasz
Jakubczak
"JayL"
GALERIA GRY
REKLAMA

Created by Notimeo logo
Copyright © GIEROmaniak 2005-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona załadowała się w 25.86 ms.

Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania z naszej polityki prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

x