Zaproponuj newsa Zarejestruj się Zaloguj się Zaloguj z Facebook.com Odzyskaj hasło
Profil na Facebook.com Profil na Facebook.com Profil Twitch.tv
Szukanie zaawansowane

ZAPOWIEDŹ
TIPSY
PUBLICYSTYKA
PORADNIK
FILMY
AKTUALNOŚCI
Komputer osobisty
TimeShift
TimeShift box
Producent:Saber Interactive
Wydawca:Vivendi Universal Games
Dystrybutor:CDP.pl
Premiera (polska):16.11.2007
Premiera (świat):30.10.2007
Gatunek:FPS, Akcja, Strzelanina
Mam
Ukończona
Czekam
Obserwuj
Ulubione
Ocena
Redakcja
Czytelnicy
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Ogólna:

Ocena ogólna:

7.5

Zagłosuj
Zobacz szczegóły

TimeShift

Dodano dnia 08-08-2010 18:44

Recenzja

Źle dobrany dzień premiery skreślił już wiele produkcji. Tak samo stało się z "TimeShift'em", który w 2007 roku debiutował obok tak wielkich hitów, jak PC-towe "Gears of War", "Crysis", czy pierwsze "Modern Warfare" . Gra ta co prawda nie jest wielkim objawieniem, ale dzięki kilku niezłym pomysłom i całkiem miłej rozgrywce zasługuje na uwagę, która została w całości skupiona na tuzach gatunku. TS to „fun” w czystej postaci, nieograniczony praktycznie niczym. Nie liczy się fabuła ani klimat, a jedynie radość czerpana z efektownej eksterminacji wrogów z wykorzystaniem całkiem przyjemnego w użyciu arsenału. Przez produkcję przechodzi się jak burza, nieraz też wywoła ona na twarzy uśmiech zadowolenia po szalonym, szybkim i skutecznym szturmie na pozycje wroga. Być może przez to nie był w stanie nawiązać walki ze swoimi największymi rywalami, ale nie zmienia to faktu, iż obecnie jest bardzo opłacalnym wyborem – za te 40 zł trudno o lepszą strzelankę.
 
Na pierwszy ogień niech pójdą najsłabsze elementy tego dzieła, tj. fabuła i klimat. Oba leżą i kwiczą przez praktycznie cały czas gry. Historia w założeniach jest całkiem ciekawa, jednak sposób jej przedstawienia sprawia, że już po kilkunastu minutach zabawy tracimy wątek i za nic nie wiemy, o co tak naprawdę chodzi. Choć jeśli ktoś się uprze, może dostrzeże dzieje szalonego naukowca, który cofnął się w czasie, by zaprowadzić na naszej planecie własne porządki  i naszego bohatera, próbującego ten chaos ogarnąć, wspomagając ruch oporu. Tytuł kończy się nagle i niespodziewanie, w sposób zupełnie niesatysfakcjonujący i najzwyczajniej dziwny. Wygląda to trochę tak, jakby twórcy nie mieli już więcej pomysłów i postanowili po prostu dać nam jeden punkt do ostrzelania i końcową cut-scenkę. Szkoda. Na szczęście ani o historię, ani o nieobecny klimat nie musimy się wcale martwić, bowiem wszystko rekompensuje nam miodny gameplay.

Najważniejsza jest tu niesamowita wręcz grywalność. Aby powstrzymać doktora Krone’a, wyposażonego w kombinezon Alfa, nasz bohater musiał przywdziać bardziej zaawansowany prototyp, o odkrywczym kryptonimie Beta. Daje on mu bardzo duże możliwości manipulowania czasem, dzięki czemu jest w stanie sam stawić czoło dziesiątkom żołdaków. Pomijam już samoistnie regenerowaną tarczę... Wracając do funkcji „wdzianka”, na wydarzenia możemy wpływać na trzy różne sposoby: spowalniając czas, zatrzymując go bądź cofając. W każdym z tych trybów postać może pozostać w ruchu, dzięki czemu porusza się błyskawicznie, hurtowo posyłając headshot'y, nim wróg zdąży w ogóle sięgnąć po broń. Akcje z wykorzystaniem tych opcji dają naprawdę masę frajdy! Nie ma to jak wstrzymać zegar, podbiec do przeciwnika, zabrać mu broń z ręki, a później obserwować, jak bezradnie się nam przygląda i podnosi dłonie w geście poddania się. W tym samym trybie niezłą frajdę daje też oglądanie grupki nieprzyjaciół padających w równym tempie, gdy już wznowimy upływ czasu po władowaniu im kulek w głowy. Świetne!
 
O ile jednak spowolnienie i zatrzymanie czasu są typowo „bojowymi” zdolnościami, nieraz używanymi w innym celu, jego cofnięcie  służy tylko do rozwiązywania prostych zagadek. Nie stanowią one zazwyczaj zagwozdki na dłużej niż kilkanaście sekund – a to musimy  wciągnąć na górę windę, która dopiero co spadła, a to zmienić kierunek poruszania się taśmy produkcyjnej – nic wymagającego, ale elementy te miło urozmaicają brutalną rozgrywkę, polegającą głównie na mordowaniu przeciwników w ilościach hurtowych.

Grafika "TimeShift'a" wydaje się dość specyficzna – kolory sprawiają wrażenie  brudnych i lekko "wypranych", całość - jakby szarobura oraz komiksowa. W założeniach przypomina to "Gears of War", jednak wszystko jest o wiele bardziej przerysowane – nawet mięśniacy mają nienaturalną budowę ciała, wszystko prezentuje się po prostu... nierealnie. Nawet krew chlapiąca nam na maskę kombinezonu nie wygląda prawdziwie, przywołując na myśl raczej dżem truskawkowy niż juchę. O wiele lepiej ma się sprawa w przypadku oderwanych członków i tym podobnych. Całość wspiera silnik fizyczny Havok, dzięki czemu nie tylko ciała, ale i wszystkie elementy otoczenia zachowują się całkiem realistycznie. Niektóre prawa, jak choćby grawitację, wykorzystano również przy zagadkach logicznych – za budowę poziomów twórcom należy się mocny plus.
 
Arsenał, dzięki któremu przetestujemy rag-doll, nie jest specjalnie okazały. Ot, kilka karabinów, jeden pistolet, strzelba, snajperka, kusza i wyrzutnia rakiet – to wszystko. Osobiście przez prawie całą grę korzystałem tylko z podstawowego karabinu szturmowego i dubeltówki, czasem wspomagając się kuszą wystrzeliwującą pociski wybuchające po trafieniu w obiekt. Reszta wyposażenia ani trochę mi nie przypasowała ze względu na celność, szybkostrzelność, czy rozrzut - po prostu nie było sensu z nich korzystać. Na szczęście tak uboga ilość narzędzi nie przeszkadza w czerpaniu radości z dziurawienia przeciwników.
 
Przy tych autorzy jednak się popisali, serwując nam kilka rodzajów wrogów. Najzwyklejsi, standardowi, głupi jak but żołdacy nie stanowią dla nas absolutnie żadnego wyzwania. Dopiero w grupie powyżej pięciu mogą zacząć sprawiać kłopoty, ale i to zdarza się nadzwyczaj rzadko. Problem pojawia się wtedy, gdy do eliminacji przeciwników wręcz niezbędne są moce naszego kombinezonu. Taka sytuacja ma miejsce bardzo szybko, kiedy do akcji wkraczają wojacy poruszający się z zawrotną prędkością. Praktycznie nie da się ich ugodzić bez spowolnienia! Innym bardzo irytującym problemem jest jednostka wyposażona w plecak rakietowy – nie dość, że trudno ją trafić, to jeszcze sami mamy kłopot z uniknięciem jej ostrzału. Dopiero skorzystanie z mocy daje nam szansę na szybkie pozbycie się zagrożenia, jednak i tak często przyjdzie nam wczytywać stany gry przez nieuwagę w starciu z kilkoma takimi oponentami. W sumie najmniej udani są trzeci, ostatni ze „specjalnych” nieprzyjaciół. Potrafią się oni teleportować, ale nie stanowią wyzwania większego niż zwykli żołnierze. Teoretycznie warto wspomóc się którąś ze zdolności, ale i bez nich można dać sobie radę. Mimo to zróżnicowanie wrogów należy zdecydowanie zaliczyć na plus – obecnie, w dobie wojennych FPS’ów ciężko o podobnie rozbudowany „asortyment”.

Jeśli szukacie prostego, odstresowującego FPS’a – "TimeShift" jest dla was. Może brakuje mu porywającej fabuły  oraz świetnego klimatu, ale nie zmienia to faktu, iż ta gra przynosi niemało frajdy, szczególnie dzięki możliwościom kombinezonu naszego bohatera. Zakończenie co prawda sugeruje drugą część, ale w związku z brakiem sukcesu jedynki raczej nie można na nią liczyć. A szkoda, gdyż chętnie zobaczyłbym, co twórcy wymyśliliby przy okazji kontynuacji.
 
P.S. : Multi jest, ale po pierwsze - gra w niego raptem z 10 osób, a po drugie - za nic nie mogłem wbić na serwer...

Plusy

Minusy

AUTOR
Avatar użytkownika Łukasz ″JayL″ Jakubczak
Łukasz
Jakubczak
"JayL"
GALERIA GRY
REKLAMA

Created by Notimeo logo
Copyright © GIEROmaniak 2005-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona załadowała się w 23.18 ms.

Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania z naszej polityki prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

x