Zaproponuj newsa Zarejestruj się Zaloguj się Zaloguj z Facebook.com Odzyskaj hasło
Profil na Facebook.com Profil na Facebook.com Profil Twitch.tv
Szukanie zaawansowane

PUBLICYSTYKA
PORADNIK
AKTUALNOŚCI
Komputer osobisty
Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction
Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction box
Producent:Ubisoft
Wydawca:UbiSoft
Dystrybutor:Ubisoft Polska
Premiera (polska):29.04.2010
Premiera (świat):27.04.2010
Gatunek:TPP, Akcja, Strzelanina
Mam
Ukończona
Czekam
Obserwuj
Ulubione
Ocena
Redakcja
Czytelnicy
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Ogólna:

Ocena ogólna:

8.5

Zagłosuj
Zobacz szczegóły

Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction

Dodano dnia 03-02-2010 09:42

Zapowiedź

Conviction to nowa nadzieja serii Splinter Cell. Po Double Agent, chłodno przyjętym przez graczy (mimo niezłych ocen), ma on przywrócić serię na piedestały. Czy mu się uda? Po wielokrotnie przekładanej premierze, kompletnym skasowaniu projektu i rozpoczęciu prac od nowa, oglądając filmy z gry jestem prawie pewny – to będzie hit!
 
Poprzednio Sam miał być w tej części brodatym staruszkiem chowającym się przede wszystkim w tłumie, co wielu się nie podobało. Całe szczęście światło dzienne ujrzał Assassin's Creed. Ale co ma piernik do wiatraka? Ano to, że właśnie dzięki tej produkcji twórcy nowych przygód tajnego agenta dostali więcej czasu i pieniędzy, dzięki czemu mogli stworzyć nową, o wiele lepszą konwencję gry. Oglądając trailery i gameplaye' muszę przyznać, iż doskonale wykorzystali drugą szansę. Najnowsza odsłona serii zapowiada się na grę ze świetnym klimatem, wciągającą fabułą i niesamowicie satysfakcjonującą rozgrywką. Choć kontrowersje wciąż są...
 
Tym, co budzi największe wątpliwości jest pozbawienie bohatera większości gadżetów – Sam bowiem odszedł z organizacji Third Echelon, aby na własną rękę prowadzić śledztwo w sprawie śmierci córki, Sary. Wkrótce okaże się, że prawdopodobnie to właśnie jego byli pracodawcy stoją za tym morderstwem, a w niebezpieczeństwie znajdzie się nasza dobra znajoma z poprzednich odsłon - Anny Grimsdottir. W związku z odejściem, Fisherowi sporo ubędzie z pokaźnego arsenału gadżetów. Choć wciąż na jego wyposażeniu znajdą się gogle noktowizyjne, granaty EMP czy samoprzylepne kamery. Ogólnie nie powinno być źle, zresztą siłę Splinter Cellów od zawsze stanowi przede wszystkim główny bohater, nie zaś jego sprzęt.
 
A Sam się zmienił. Przeżyte wydarzenia sprawiły, że stał się o wiele brutalniejszą postacią, co da się zauważyć na filmach. Podczas przesłuchań Fisher rzuca przeciwnikiem o ściany, innemu przekuwa rękę nożem. Mocne. A jednocześnie bardzo realistyczne – jako samotnik bohater nie musi się już trzymać żadnych zasad, a to, co ci ludzie mu uczynili doskonale tłumaczy jego zachowanie. Sam nigdy nie był specjalnie wyluzowany –  w końcu ciężko takim być, gdy pracuje się w tajnym wywiadzie, gdzie jeden błąd oznacza śmierć, a codziennie zabija się dziesiątki osób. Teraz jednak jakby rozkazy z Echelonu sprawiły, że coś się w nim urwało.
 
Bohater od zawsze był też niesamowicie sprawny, ale teraz, dzięki nowszej technologii, ma o wiele większą swobodę. Wspina się na ściany nie gorzej niż Ezio, bije się skuteczniej (choć mniej efektownie) niż Batman. Ma również więcej możliwości interakcji z otoczeniem: może przykładowo złapać przeciwnika, „otworzyć” nim okno, a następnie szybko za nie wyskoczyć, przejść kawałek po gzymsie i zajść wrogów od tyłu. Świetne! Akcje takie będą zresztą dość częste, gdyż w Conviction będzie zdecydowanie bardziej nastawione na akcję. Jednak bez obaw – fani cichego likwidowania przeciwników bez wychodzenia z cienia również znajdą coś dla siebie, szczególnie na najwyższym poziomie trudności, gdzie, jak twierdzą twórcy, już dwie kule mogą posłać bohatera do piachu. Zresztą, cienie nadal odgrywają tu dużą rolę – bez chowania się w nich dość szybko zginiemy, gdyż mimo wszystko gra wciąż pozostaje „stealt action TPP”, nie zaś tylko „action TPP”. Poza tym, nie ma to jak wykańczać wrogów po cichu, z ukrycia, siać panikę i przerażenie w ich szeregach...
 
Sam gameplay zawierać też będzie wiele nowinek. Najbardziej promowaną przez twórców jest system „mark & execute”, polegający na zaznaczaniu przeciwników, a następnie uruchamianiu jednym kliknięciem sekwencji, w której Fisher bezbłędnie wszystkich zestrzeli. Co jednak ważne, trik ten nie będzie nielimitowany – punkty potrzebne do markowania wrogów zdobędziemy likwidując ich wcześniej po cichu, co moim zdaniem jest idealnym wyjściem. Inna nowinka to „last known position”. Jest to ni mniej, ni więcej jak pozostawienie cienia postaci w miejscu, gdzie ostatnio była dostrzeżona. W sumie nic specjalnego – już poprzednio stosowało się taktyki polegające na „zaciekawieniu” wroga miejscem swego pobytu, zakończonym zajściem go od tyłu i wykończeniem. Teraz jednak akcje te będą bardziej oficjalne. Zniknął interfejs, autorzy musieli znaleźć więc jakieś rozwiązanie, aby pokazać, kiedy jesteśmy ukryci. I znaleźli. Gdy nikt nas nie widzi, obraz staje się czarno-biały – kolorowe są jedynie te elementy otoczenia, z którymi możemy wejść w interakcję, z przeciwnikami włącznie. Jak dla mnie świetny pomysł!
 
Na dzień dzisiejszy to chyba wszystko, co wiadomo o nowych możliwościach Sama, zajmijmy się więc zmianami w samej grze. Pominę na razie znacznie cięższy klimat produkcji, zajmę się zaś wszelakimi „nowinkami”. Najciekawsza to system wyświetlania różnych informacji na... elementach otoczenia. Na budynkach itp. zobaczymy cele naszych misji! Prezentuje się to naprawdę ciekawie i ani trochę nie przeszkadza w grze. W identyczny sposób pokazywane są też przerywniki filmowe (czy zobaczymy także standardowe cut-scenki – nie wiadomo, ale mam nadzieję, że mimo wszystko, tak). Mi osobiście bardzo się to podoba, tworzy też specyficzny klimat.
 
Właśnie, klimat. Z tego co widać, będzie to jeden z najmocniejszych elementów produkcji. Do tej pory mieliśmy do czynienia z globalnymi spiskami, czasem grożącymi nawet wojną, ale z rzadka osobistymi. Kto lubi takie klimaty, był zachwycony, teraz jednak autorzy scenariusza postawili na kompletnie odmienną, bo osobistą, historię. Jakiś tam wątek spiskowy zapewne się pojawi, ale na pierwszy plan wychodzą raczej przygody samego głównego bohatera. Ze względu na taki charakter historii, plus zachowanie samego bohatera i ogólna mroczność gry (choć z tego co widać, Fisher często będzie działał w pełnym świetle, choć zazwyczaj nocą) dają nadzieję na naprawdę ciężką atmosferę towarzyszącą rozgrywce.
 
Autorzy postanowili też przywrócić tryb kooperacji, którego zabrakło w Double Agent (bieganie na czas po dokumenty ciężko nazywać kooperacją). Tym razem jednak będzie on silniej fabularyzowany, dostaniemy też dwóch imiennych bohaterów, między którymi interakcja będzie zachodzić nie tylko na płaszczyźnie fizycznej, ale też werbalnej, co przypomina trochę Army of Two (choć tylko pod względem korelacji, nie zaś rozgrywki). Postacie te to Daniel Sloane-Suarez (Archer, z Trzeciego Echelonu) oraz Mikhail Loskov (Kestrel, z rosyjskiego odpowiednika tejże organizacji - Voronu). Z początku (jakże innowacyjne...) nie będą pałać do siebie sympatią, z czasem jednak powstanie między nimi więź. Jak mocna – nie wiadomo. Ich przygody będą stanowiły prolog do właściwej historii zawartej w kampanii dla pojedynczego gracza. Prócz misji fabularyzowanych, dostaniemy też sześć map, na których we dwójkę będziemy mogli pograć w kilku różnych trybach, jak Hunter (eliminacja wrogów), Infiltration (to samo, co wcześniej, z tym że po cichu), Last Stand (coś w stylu chociażby Hordy z Gears of War 2 - będziemy chronić głowicę EMP przed falami przeciwników), Face Off (walka pomiędzy graczami). Zapowiada się to naprawdę smakowicie.
 
Tym bardziej, że i oni zostaną wyposażeni w kilka nowych ruchów. Na przykład postrzelony gracz będzie mógł teraz usiąść i ostrzeliwać wrogów. Podczas czyszczenia pomieszczeń jeden z nas może też zostać złapany przez przeciwnika – wtedy musi się jak najszybciej uchylić, aby partner mógł oddać celny strzał i uwolnić go z chwytu. Oczywistym jest też podwójne mark & execute, choć jest to moim zdaniem przydatne tylko przy większej ilości niemilców. Gdy jest ich dwóch, jak widać na jednym z gameplayów, o wiele przyjemniej jest ustalić, kto w kogo strzela i załatwić sprawę ręcznie, np. na trzy. Emocje gwarantowane! Zresztą, nie ma co się martwić o poziom misji w co-opie. Wystarczy, że będą tak dobre jak w Chaos Theory, a przyjemność płynąca z ich przechodzenia będzie niesamowita. Kooperacja to jedna z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek przydarzyły się grom.
 
A to zapewne nie wszystkie nowości, jakie autorzy dla nas szykują. Niewiele wiadomo chociażby o trybie multiplayer. Co do niego zresztą mam największe obawy – zawsze był tworzony przez inną firmę i był zwyczajnie słaby. Jak inna, o wiele gorsza gra, pokazująca jak to nie powinno wyglądać. Oby tym razem było lepiej. Choć nawet bez niego Conviction się obroni. O ile gra będzie wyglądać tak, jak na prezentacjach, dostarczy fanom skradanek ogrom emocji i świetnej rozgrywki. Sam zamówiłem już grę w pre-orderze i nie mogę się doczekać premiery. Do kwietnia!
AUTOR
Avatar użytkownika Łukasz ″JayL″ Jakubczak
Łukasz
Jakubczak
"JayL"
GALERIA GRY
REKLAMA

Created by Notimeo logo
Copyright © GIEROmaniak 2005-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona załadowała się w 28.41 ms.

Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania z naszej polityki prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

x