Warhammer 40.000: Space Marine
Dodano dnia 26-07-2011 21:05
Studio Relic odpowiedzialne za obie części strategii Warhammer 40,000: Dawn of War oraz Company of Heroes tym razem tworzy strzelaninę z mrocznym klimatem i Kosmicznymi Marines na czele. Wielkich bitew rodem z pierwszej części Dawn of War w tej produkcji zapewne nie ujrzymy, ale krwawe sceny na pewno się tu znajdą.
For the Emperor!
Historia opowiada o losach kapitana Titusa należącego do jednostki "Ultramarines". Na planetę Graia, na której ludzie produkują ważną dla Imperium broń napadają Orkowie. Kapitan wraz z kompanami - Sidonusem i Leandrosem - przedzierać będą się przez lokacje pełne Orków i Kosmicznych Marines Chaosu, niekiedy poczujemy obecność Gwardii Imperialnej czy Inkwizytora Drogana.
Kto grał w jakąkolwiek część
Dawn of War'a nie raz widział krwawą i brutalną potyczkę Orków i Kosmicznych Marines. Fani strategii marzyli o własnoręcznym sterowaniu jakąkolwiek postacią z uniwersum
Warhammera 40,000. Studio
Relic wraz ze "Space Marine" spełnia sny swoich fanów. Ultramarines staną zazwyczaj naprzeciw przeważającym orczym siłom i będą odpierać ich niezliczone ataki. Na swojej drodze Titus spotka także żołnierzy Chaosu, którzy - jak wiadomo - są na wyższym stopniu rozwoju niż Orkowie. Starcia będą inne niż z zielonymi półgłówkami, ale równie emocjonujące. Orkowie preferują zmasowany atak aby rzucić się do gardeł sługom Imperatora. Zazwyczaj jednak ciężkie boltery masakrują nadbiegających nieszczęśników. Trafią się też Orkowie z wyrzutnią rakiet bądź tacy, którzy wolą ostrzał z daleka. Chaos natomiast używa taktyki i strategii, heretycy nie mają w zapasie tylu żołnierzy co Orkowie, ale nadrabiają to sprzętem i tajemniczością. Niekiedy gracze będą mieć możliwość obserwowania jak obie wrogie nam frakcje walczą przeciwko sobie.
Warhammer 40,000: Dawn of War znany jest jeszcze z wszelkiej maści pojazdów i machin wojennych, które sieją śmierć i zniszczenie gdziekolwiek by się znalazły. Prawdopodobnie nie zasiądziemy za sterami żadnej z pancernych bestii, ale możliwe, ze niektóre pojazdy zobaczymy u boku bossa. Jedynym środkiem transportu dla Ultramarines jest jetpack, dzięki któremu można przywalić wrogowi z góry. Fajnie prezentuje się akcja podczas której Titus wzbija się w górę, a potem z zabójczą prędkością leci w dół uderzając o ziemię masakrując pobliskich wrogów. Finiszery, czyli dobicia przeciwników będą bardzo efektowne, deptanie głowy oponenta powodujące jej roztrzaskanie i fontannę krwi czy zmiażdżenie ogromnym młotem wywołuje opad szczęki. Nasi wojacy będą mieć okazję postrzelać z kilkunastu rodzajów broni, wśród których znajdzie się zwykły bolter, jego ciężka odmiana, karabin snajperski, karabin plazmowy oraz pukawki wymyślone przez twórców. Dostępny też będzie oręż krótkodystansowy taki jak młot bojowy czy miecz łańcuchowy, dzięki którym wykończymy wrogów w spektakularny sposób.
Regeneracja zdrowia odbywa się w dość dziwny sposób. Protagonista z niskim poziomem energii chwyta najbliższego przeciwnika i wykańcza go w brutalny sposób ładując sobie pasek zdrowia. Korzystanie z broni siecznej wytwarza dla nas punkty Furii, dzięki której możemy zlikwidować kilku nieprzyjaciół naraz. Używanie giwer też ładuje Furię i pozwala na zdjęcie wrogów strzelających z daleka.
I love to shed blood
Obok single playera w
Space Marine pojawi się też multiplayer, który oferował będzie kooperację kampanii oraz potyczki przez sieć. Gra ma wbudowany edytor postaci, dzięki któremu możemy pokolorować naszą postać wedle własnego upodobania oraz osiągnięcia podobne do tych z
Call of Duty: Modern Warfare. Tryb wieloosobowy, który można oglądać na oficjalnych gameplayach prezentuje się dość chaotycznie, a zarazem krwisto i wybuchowo, co jest znakiem rozpoznawczym
Warhammera 40,000. Dostępne będą 2 tryby rozgrywki - "Opanowanie terenu" polegające na przejęciu danego celu, co jest premiowane pewną liczbą punktów. Jeśli 1 z drużyn uzyska odpowiednią liczbę punktów wygra.